Maastricht to najbardziej na południe wysunięte miasto Holandii, a dla kataru siennego nie jest to drobiazg. Wiosna przychodzi w Limburgii Południowej wcześniej niż gdziekolwiek indziej w kraju, a drzewa za nią podążają: podczas łagodnej zimy leszczyna i olcha potrafią zakwitnąć tu w pierwszej połowie stycznia, tygodnie przed tym, nim cokolwiek wydarzy się w Groningen. Jeśli masz w Maastricht objawy, gdy krajowe komunikaty są jeszcze spokojne, zwykle nie wydaje ci się.

Krajobraz też różni się od reszty kraju. Na glebach lessowych Heuvelland rosną lasy zboczowe z bukiem, dębem i dużą ilością leszczyny, a w dolinach Jekeru i Mozy olcha i wierzba nad wodą. Sint-Pietersberg i Savelsbos leżą w zasięgu spaceru. Maastricht jest przy tym wciśnięte między Belgię a Niemcy: przy wietrze wschodnim i południowym pyłek nadciąga z Ardenów i Nadrenii, obszarów znacznie bardziej lesistych niż sama Holandia. Sezon traw trwa od maja do lipca, a jego źródłem są łąki doliny Mozy i pogórza.